Miesięcznik Kapitałowy, Modele komunikacji spółek giełdowych z inwestorami i instytucjami rynku kapitałowego

Kategoria: 
Prasa o nas
18/02/2011

Artykuł Mirosława Kachniewskiego, Wiceprezesa Zarządu Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych, nt. komunikacji pomiędzy spółkami giełdowymi oraz pozostałymi uczestnikami rynku kapitałowego.

W zakresie działalności polskich spółek giełdowych znajdują się szeroko zakreślone obowiązki informacyjne. Obowiązki te określone są w sposób ogólny na poziomie ustawy (wymóg komunikowania wszelkich istotnych informacji) oraz bardzo szczegółowo na poziomie rozporządzenia (obszerny katalog zdarzeń wymagających raportowania wraz ze wskazaniem zakresu raportu odnośnie danego zdarzenia). Dualizm ten powoduje wiele nieporozumień zarówno wśród spółek, jak i odbiorców informacji. Niektóre spółki uważają, że jeśli jakieś zdarzenie jest objęte rozporządzeniem, to nie wymaga raportowania na podstawie ustawy, jeśli natomiast nie jest nim objęte - nie wymaga raportowania w ogóle. Tymczasem w praktyce bardzo wiele raportów bieżących powinno odnosić się do dwóch podstaw prawnych (zarówno ustawy, jak i rozporządzenia), chyba że... dana informacja nie ma żadnego znaczenia dla notowań spółki (wówczas raport na podstawie rozporządzenia byłby wystarczający). Z kolei brak opisania danego zdarzenia w katalogu nie powinien dawać podstaw do stwierdzenia, że dane zdarzenie nie wymaga raportowania.

Czy zatem katalog informacji wymagających raportowania jest potrzebny? Zwolennicy uważają, że tak - że dzięki niemu na rynku pojawia się więcej informacji. Ale czy „więcej" oznacza „lepiej"? Czy wszystkie spośród kilkudziesięciu tysięcy raportów przekazywanych każdego roku na rynek dotyczą informacji naprawdę istotnych i są rzeczywiście wnikliwie analizowane? Czy da się przewidzieć i precyzyjnie określić wszystkie możliwe zdarzenia, które wiązałyby się z powstaniem informacji poufnej? Czy spółki posiadając dokładną „listę" informacji, które muszą skatalogować, nie czują się zwolnione z obowiązku raportowania z tytułu informacji poufnej? Przykład opcji walutowych pokazał, że katalog zawarty w rozporządzeniu nie jest kompletny, co więcej nie da się przewidzieć i określić precyzyjnie wszystkich możliwych zdarzeń, które wiązałyby się z powstaniem informacji poufnej, więc tworzenie takiego katalogu jest niepotrzebne i można powiedzieć, że zmniejsza „czujność" emitentów w kwestii raportowania.

Wydaje się zatem, że dla zwiększenia przejrzystości rynku należałoby znieść lub przynajmniej ograniczyć wymóg „podwójnego raportowania" (na podstawie ustawy i rozporządzenia), tak aby spółki same mogły decydować, co jest ważne, a co nie. Raportów byłoby mniej, ale dotyczyłyby informacji naprawdę istotnych, podobnie jak na innych rynkach. Natomiast obecnie notowane w Polsce spółki z innych krajów UE są w lepszej sytuacji niż spółki krajowe, ponieważ podlegają reżimom raportowania obowiązującym w ich krajach macierzystych, które są łagodniejsze, niż polskie regulacje. Z kolei emitenci spoza UE muszą raportować wg naszych standardów, nawet jeżeli w ich w kraju wymogi są niższe. Taka sytuacja zaburza konkurencję i wpływa na postrzeganie GPW na arenie międzynarodowej jako rynku niedojrzałego.

Jak zatem pogodzić te dwie kwestie: zniesienia szczegółowych wymogów raportowania z zapewnieniem dostępu inwestorów do informacji? Rozwiązaniem mogłoby być opracowanie przez uczestników rynku rekomendacji odnośnie zasad raportowania (na wzór i podobieństwo rekomendacji dotyczącej organizacji WZA). Rekomendacje te byłyby wskazówką dla emitentów, ale nie wymuszałyby publikacji wielu raportów, które nie dotyczą istotnych zagadnień, a jedynie wzmagają szum informacyjny.

Artykuł odnaleźć można w Miesięczniku Kapitałowym, luty 2011 (s. 21).

Ostatnia aktualizacja 29/11/2013
Podziel Się